Kto jest fanem fantastyki?

Jest sobie nagroda Zajdla. Formalnie jest to nagroda fanowska, przyznawana przez fanów fantastyki jej autorom za najlepsze wydane w poprzednim roku opowiadanie i powieść.

Jednak od samego powstania nagrody, jej regulamin był krytykowany – bo zdaniem niektórych każdy chętny mógł łatwo zmanipulować proces nominowania i glosowania, i w ten sposób wymusić przyznanie nagrody dowolnemu utworowi.

Sama zresztą kilka lat temu pokazywałam, że koszt takiej manipulacji jest dość niski – wystarczyłoby kilka tysięcy złotych.

Dlatego od długiego czasu różni pomysłodawcy próbują uodpornić nagrodę na manipulacje. Można do tego podejść na co najmniej dwa sposoby.

Pierwszy, to kontrola poszczególnych nominacji pod kątem wzorców wskazujących na manipulację. Czyli np. wiele nominacji wysłanych z tej samej miejscowości (i ew. ulicy) czy też z tego samego adresu IP.

Takie wzorce można łatwo wykryć ręcznie/naocznie. Ale co one znaczą? Że ktoś próbuje nagrodę zmanipulować czy że zagłosowało kilkanaście osób z jednego akademika?

I tu można zapytać, czy w ogóle chcemy szukać wszędzie manipulacji? W historii nagrody Zajdla było kilka przypadków, gdy autor apelował do fanów o nominowanie jego książki czy opowiadania, a fani odpowiedzieli i nominowali masowo. Czy to jest powód, żeby uznać te nominacje za zmanipulowane?

Był też co najmniej jeden przypadek, że wydawnictwo przywiozło na Polcon i bezpłatnie rozdawało egzemplarze opowiadania swojej pisarki, które potem otrzymało nagrodę. Czy to była manipulacja?

Natomiast drugie podejście to zamykanie listy osób uprawnionych do głosowania. Jakiś czas temu Forum Fandomu przegłosowało opłatę nominacyjną, która miała w zamyśle utrudnić nominowanie osobom, które chciałyby zmanipulować proces nominacyjny.

Ale pięć złotych to nie jest kwota, która moglaby powstrzymać wydawnictwo z budżetem marketingowym czy grafomana-megalomana od wysłania np. dwustu nominacji. Tymczasem dla licealisty czy studenta to jest bardzo wymierny jeden całkiem dobry browar. Albo dwa tanie.

No więc kolejne podejście to lista uprawnionych do nominowania. Pomysł, który przeszedł, określa, że nominować mogą uczestnicy dowolnego z trzech ostatnich Polconow albo osoby, które dopisały się do listy uprawnionych na dowolnym konwencie, na którym jest stoisko promocyjne nagrody Zajdla, albo członkowie klubów zrzeszonych w ZSFP. I ten osoby mają otrzymywać na początku roku informację mailową z kodem uprawniającym do zgłoszenia nominacji.

Podczas dyskusji nad tym punktem zapytałam, czy możemy rozszerzyć miejsca dopisywania się do listy o targi książki, gdzie też czesto są stoiska nagrody Zajdla. Okazało się, że nie, bo osoby uczestniczące w targach książki nie są fanami fantastyki.

W ten sposób zdefiniowaliśmy na potrzeby nagrody Zajdla, ze fanami fantastyki są tylko osoby jeżdżące na konwenty lub zrzeszone w klubach.

Nie jest fanem fantastyki pan Bronisław, pilnujący nocami budowy nowego apartamentowca, czytelnik (ale już nie fan!) militarnych space oper pożyczanych z biblioteki. Bo nigdy nie był na konwencie (nieważne, że przy kilkuzłotowej stawce godzinowej go nie stać. Zresztą co w ogóle miałby robić na konwencie, gdzie nikogo nie zna?)

Nie jest fanką fantastyki Kaśka, samotna matka z niedużej wsi gdzieś w Kieleckiem, zaczytująca się fantasy i w wolnych chwilach rysująca smoki (kiedyś – bo od urodzenia dziecka każdą wolną chwilę przesypia). Nie starcza jej kasy nawet na nową bluzkę, wszystko idzie na życie i na dziecko.

Nie jest osobą fanowską Alex, na co dzień studiujące językoznawstwo, prowadzące bloga o queerowej fantastyce, ale mające stany lękowe, gdy tylko usłyszy nagły hałas albo widzi nieznajomą osobę. Nieważne, że mogłoby z pamięci polecić kazdą książkę czy serial z reprezentacją osób LGBTQ z ostatnich dwudziestu lat.

Nie jest fanem trzydziestoletni Zbyszek, poruszający się na wózku i mieszkający z rodzicami na trzecim piętrze warszawskiego bloku. Od kilku lat nie wychodził z domu, więc nie może stać się fanem, chociaż czyta każdą fantastykę, jaką znajdzie na Legimi, i pisze fanfiki na AO3.

Pamiętajcie – prawdziwy fan jeździ na konwenty (nawet jeśli ma czternaście lat i interesuje go tylko anime), a przynajmniej płaci składki jako członek klubu zrzeszonego w ZSFP.
____

A bardziej serio – dyskutowaliśmy podobny pomysł już kilka lat temu. Doszłam wtedy do wniosku, że jesli taka zmiana przejdzie, to po prostu założę klub fantastyki online i zgłoszę go do ZFSP. To było jeszcze przed pandemią – teraz byłoby nawet prosciej, bo wszyscy mamy, chcąc nie chcąc, doświadczenie w spotkaniach online.

Ale przykro mi, że nagroda Zajdla stała się ableistyczna i zamknęła się na osoby wykluczone komunikacyjnie.

Dodaj komentarz