Inwentaryzacja

Co mam? Skończone niedawno trzecie osiemnaście lat. Dobre chęci. Totalnie rozsypane poczucie czasu. Zero umiejętności zebrania się i zrobienia czegoś skomplikowanego od początku do końca.

Mam doświadczenia życiowe – ale nikomu nie życzyłabym ich powtarzać. Mam poglądy i przekonania – ale dochodziłam do nich przez lata i często dopiero po tym, jak zrobiłam wiele rzeczy, których się wstydzę. A ludzie lubią powtarzać plotki i hejtować kogo tylko się da, więc boję się odezwać, żeby znowu nie dostać po głowie.

Zarabiam na życie programowaniem, ale powiedzmy sobie szczerze: uczyłam się sama, nie umiem śledzić nowinek technicznych, potrafię zrobić dużo, ale z tego, czego akurat oczekują zleceniodawcy, zwykle około dwóch trzecich. A to często za mało.

A przede wszystkim nie nadaję się do pracy w korpo, bo mam zbyt staroświeckie poglądy na uczciwość, a zbyt lewicowe i demokratyczne na bycie recyklowalnym zasobem ludzkim.

No ale jakoś trzeba zarabiać na życie, więc co jakiś czas udaje mi się złapać kontrakt B2B i jakoś się to kręci. Niemniej nie mam złudzeń, nie wyjdę poza prekariat.

A co gorsza od dziecka mam aspiracje.

Chciałam pracować naukowo – ale nie umiałam się uczyć, czytać podręczników, a co dopiero prac naukowych.

Chciałam robić reportaże i wywiady – ale bałam się rozmawiać z ludźmi. Chciałam pisać beletrystykę – ale nie potrafiłam wymyślać fabuł.

Chciałabym zacząć pisać choćby eseje, recenzje – ale czy potrafię w ogóle stworzyć coś niebanalnego? Nie mam żadnych podstaw, jestem tylko naiwną czytelniczką bez wiedzy kulturoznawczej czy teoretycznoliterackiej.

Jedno co mogę, to porównywać to, co właśnie przeczytałam, z tym co czytałam wcześniej. Ale czy to ma sens? Czy to kogokolwiek zainteresuje?

Chciałabym znaleźć energię, czas i środki na to, by skończyć studia: może socjologię, może kulturoznawstwo, choćby właśnie dla nabycia jakiegoś aparatu naukowego, żeby móc napisać coś, co nie zostanie z góry odrzucone jako niefachowe, nienaukowe, niewarte czytania.

Ale jakoś nie widzę takiej możliwości.

Więc tylko siedzę sobie w moim kawałku internetu i przynudzam. Chyba tylko tyle umiem.

Jedna odpowiedź na “Inwentaryzacja”

  1. W temacie trzeciej osiemnastki: witamy w klubie.

    Ale, co do reszty – wietrzę zjazd nastroju.

    Rozumiem. Wspólczuję 😦

    Co do korpo: tez mam lewicowe poglądy, ale przestalam sie zagryzac z tego powodu. Bo wiesz. Zyjemy w Late Capitalism. Zeby przezyc, musisz byc częścią tego gówna bo jakos rachunki trzeba opłacić, nie da się inaczej. No ale bez entuzjazmu to w istocie kariery nie zrobisz w corpo. Ale po co? Niszczy psychikę.

    Studia:

    imho o ile nie masz solidnego zaplecza finansowego i safety net, nie skonczysz ich, a tylko sie zajebiesz. No ale o tym to kiedys juz rozmawialysmy, prawda?

    A pisac eseje i recenzje umiesz.

    Polubienie

Dodaj komentarz